„Don Kichote” - streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Prolog

Autor zwraca się do czytelnika, prosząc, aby wysłuchał jego opowieści i zapewniając, że będzie ona najpiękniejsza, najweselsza i trafnie ułożona. Wyznaje, że jest ojczymem Don Kichota, którego kocha jak syna, ale ma świadomość, że czytelnik nie musi wykazywać się wyrozumiałością dla wad bohatera historii. Autor wiele razy zasiadał do napisania przedmowy do swej opowieści, lecz początkowo nie wiedział, co napisać. Aż pewnego dnia zjawił się u niego przyjaciel, któremu zwierzył się ze swojej twórczej niemocy i wątpliwości, uważając dzieło za niedoskonałe. Przyjaciel uznał, że książka autora jest potępieniem ksiąg rycerskich i dlatego powinien zadbać wyłącznie o to, aby opowieść miała piękny kształt i była odzwierciedleniem myśli twórcy. Autor w milczeniu wysłuchał rady mężczyzny, uznając ze za dobre i według nich napisał prolog do historii dzielnego Don Kichota z Manczy, który zasłynął jako czysty kochanek i znamienity rycerz.

Rozdział I
Który mówi o kondycji i zajęciach słynnego Hidalga – Don Kichota z Manczy

W pewnym miasteczku w prowincji Manczy żył pewien ubogi hidalgo, który za cały dobytek miał kopię u siodła, starożytną tarczę, chudą szkapę i jednego charta. Mieszkał on razem z gospodynią, dwudziestoletnią siostrzenicą i pachołkiem, zatrudnionym do wszelkich zajęć. Hidalgo był mężczyzną pięćdziesięcioletnim, silnym, choć kościstym, o pociągłej twarzy. Nosił przydomek Kichada bądź Kesada, co zresztą nie jest istotne dla tej opowieści. Przez większą część roku, kiedy to nie miał żadnej roboty, czytał księgi rycerskie z takim zapałem, że całkowicie zapominał o zarządzaniu swym gospodarstwem. Zamiłowanie do ksiąg rycerskich było tak wielkie, że sprzedał kilka mórg ziemi, aby mieć pieniądze na zakup książek. Szczególnie upodobał sobie dzieła Felicjana de Silvy, choć często głowił się nad zrozumieniem ukrytego sensu rycerskich przygód. Biedny hidalgo stracił zupełnie rozsądek, rozmyślając nad niezwykłymi przygodami rycerzy i zastanawiając się nad ich wiarygodnością. Wiele razy dyskutował z miejscowym proboszczem o tym, kto jest najznamienitszym rycerzem na świecie, a z czasem tak zapamiętał się w czytaniu, że spędzał nad lekturą niekiedy całe noce i dnie. Coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że wszystkie te historie są prawdą, a kiedy stracił resztki zdrowego rozsądku, postanowił zostać błędnym rycerzem. Uznał, że jest to konieczne dla jego sławy i dobra ojczyzny i zapragnął zdobyć nieśmiertelną chwałę, naprawiając wszystkie krzywdy oraz wystawiając się na niebezpieczeństwo.

Pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było wyczyszczenie zbroi, którą odziedziczył do pradziadkach. Oczyścił ją z rdzy, a do uszkodzonego hełmu przyczepił przyłbicę z tektury. Potem obejrzał swego rumaka i postanowił nadać mu imię godne wielkiego rycerza. Po kilku dniach wymyślił dla niego imię Rosynanta, uznając, że nazwa tak jest miła dla ucha. Przez kolejne osiem dni zastanawiał się nad własnym imieniem i w końcu nazwał się Don Kichotem z Manczy. Kiedy już zadbał o swoją zbroję, nadał nowe imię sobie i swemu rumakowi, uświadomił sobie, że potrzebuje damy serca, którą jako błędny rycerz powinien kochać i uwielbiać. Wreszcie przypomniał sobie o Aldonsie Lorenso, młodej córce wieśniaka z pobliskiej miejscowości, którą kiedyś był zauroczony i uznał, że znalazł właściwą dla siebie damę serca. Po długich namysłach nazwał ją Dulcyneą z Toboso.

Rozdział II
O pierwszym wyruszeniu w świat przemyślnego hidalga Don Kichota

Zakończywszy przygotowania do wyprawy, Don Kichot postanowił nie tracić czasu, uznając, że dalsza zwłoka przynosi szkodę całemu światu. Pewnego lipcowego ranka założył zbroję, dosiadł Rosynanta, opuścił przyłbicę i trzymając kopię w dłoni wyjechał na pole. W pewnej chwili ogarnęła go straszna udręka i już chciał zawrócić do domu, ponieważ przypomniał sobie, że nie został pasowany na rycerza i wedle prawa rycerskiego nie mógł toczyć walk z innymi rycerzami. Jednak jego szaleńcze pragnienie przygody okazało się silniejsze i postanowił, że poprosi pierwszego napotkanego człowieka, aby pasował go na rycerza. Uspokoił się i ruszył w dalszą drogę, mając nadzieję, iż w przyszłości jakiś mędrzec spisze jego dzieje. Jechał tak prawie przez cały dzień, pogrążając się w rozpaczy, że nie wydarzyło się nic, co okazałoby się godnym opisania.

Wreszcie w pobliżu traktu dojrzał oberżę i postanowił spędzić w niej noc. Przed drzwiami karczmy stały dwie młode prostytutki, które wraz z mulnikami jechały do Sewilli. Don Kichot wyobraził sobie, że zajazd jest zamkiem z czterema wieżami, otoczonym fosą. Podjechał bliżej, czekając aż zjawi się jakiś karzeł, który zadmie w róg, oznajmiając przybycie wielkiego rycerza. W tej samej chwili pastuszek, zaganiający świnie na ściernisku, zadął w róg i dzielny rycerz pomyślał, że spełniły się jego marzenia i jakiś karzeł zapowiedział jego przybycie. Wielce uradowany, stanął u wrót oberży, wzbudzając strach dziewcząt. Don Kichot przemówił do nich łagodnie, zapewniając, że nie muszą się go obawiać. Dziewczyny spojrzały na niego zdziwione i słysząc, iż nazywa je dziewicami, roześmiały się głośno. Urażony ich zachowaniem rycerz, uznał, że śmiech zdradza ich prostactwo i nie przystoi damom.

Słowa jego rozśmieszyły je jeszcze bardziej i nie wiadomo, jak zakończyłaby się ta sprawa, gdyby nie pojawił się oberżysta. Mężczyzna przyjrzał się dziwacznej postaci, lecz postanowił okazać przybyszowi szacunek i zaprosił go swego zajazdu na nocleg. Don Kichot zsiadł z konia, prosząc oberżystę o to, aby zaopiekował się należycie jego rumakiem, po czym wszedł do izby i zaczął zdejmować zbroję, w czym chętnie pomagały mu młode prostytutki, które wziął za panie zamku. Nie zdołały jednak rozwiązać wstęgi, przytrzymującej szyszak i rycerz musiał siedzieć przez cały czas z hełmem na głowie. Podziękował im pięknie za pomoc i zasiadł do wieczerzy, cierpliwie karmiony przez jedną z dziewcząt, ponieważ przyłbica cały czas opadała mu na nos.

Rozdział III
Który opowiada, w jak ucieszny sposób Don Kichot został pasowany na rycerza

Po wieczerzy Don Kichot, dręczony myślą, że nadal nie jest pasowany na rycerza, przywołał do siebie oberżystę i udał się wraz z nim do stajni. Tam upadł przed mężczyzną na kolana, błagając, aby o świcie pasował go na rycerza wedle obowiązującego zwyczaju. Zdumiony gospodarz przyrzekł mu, że wyświadczy mu tę przysługę i utwierdził się w przekonaniu, że dziwny gość jest niespełna rozumu. Postanowił zażartować z niego, oznajmiając, że w młodości również był rycerzem i błądził po całym świecie w poszukiwaniu przygód. Na starość osiadł w zamku, przyjmując z otwartymi ramionami każdego błędnego rycerza, który zjawił się u wrót, gdyż darzył ich szczególną sympatią. Zapewnił Don Kichota, że nazajutrz odbędzie się uroczysta ceremonia i zostanie prawdziwym rycerzem, a potem spytał, czy ma jakieś pieniądze przy sobie.

Hidalgo wyjaśnił, że nie ma ani grosza, ponieważ w żadnej z ksiąg nie napisano, aby rycerz dysponował jakimikolwiek pieniędzmi. Oberżysta wyjaśnił mu, że rycerze powinni mieć przy giermków, którzy byli zaopatrzeni w pieniądze i rzeczy, przydatne podczas podróży. Nakazał, aby odpowiednio przygotował się do dalszej drogi, a Don Kichot obiecał mu, iż dostosuje się do jego rad. Potem wyszli na dziedziniec, gdzie rycerz miał pełnić wartę, a karczmarz, dusząc się ze śmiechu, opowiedział o jego szaleństwie wszystkim zebranym w oberży.

Tymczasem zapadła noc. Don Kichot przechadzał się po podwórzu, kiedy jeden z mulników wyszedł, aby napoić swoje muły. Zdjął z koryta rynsztunek rycerza i nagle usłyszał groźny głos hidalgo, który nakazywał mu odejść od zbroi. Mulnik, nie zważając na ostrzeżenie, odrzucił zbroję. Wtedy Don Kichot uderzył go kopią w głowę i powalił na ziemię. Potem pozbierał części swego uzbrojenia i zaczął spokojnie spacerować przed korytem. Po jakimś czasie zjawił się drugi mulnik i podzielił los swego towarzysza. Z karczmy wybiegli ludzie i widząc leżących na ziemi mężczyzn, zaczęli obrzucać rycerza kamieniami. Oberżysta starał się załagodzić sytuację, krzycząc, że przybysz jest szaleńcem, a Don Kichot gromkim głosem wygrażał się napastnikom. W końcu mulnicy posłuchali napomnień karczmarza i zabrali swych nieprzytomnych towarzyszy z pola bitwy, a rycerz ze stoickim spokojem wrócił do sprawowania warty. Oberżysta, zaniepokojony zachowaniem gościa, postanowił natychmiast pasować go na rycerza. Przekonał Don Kichota, że wypełnił obowiązek straży obok zbroi, kazał mu przyklęknąć i dopełnił ceremonii pasowania. Jedna z dziewcząt, z trudem powstrzymując śmiech, przypasała hidalgo miecz, za co podziękował jej, zapewniając, że zawsze będzie jej za to wdzięcznym. Druga panna przypięła mu ostrogi. Po ceremonii pasowania Don Kichot natychmiast postanowił wyruszyć w świat na poszukiwanie przygód i opuścił karczmę.

Rozdział IV
Co się przytrafiło naszemu rycerzowi po wyjeździe z oberży

Nastał świt, kiedy Don Kichot, uszczęśliwiony pasowaniem na rycerza, opuścił oberżę i pamiętając o radach karczmarza, zawrócił w stronę domu, aby zaopatrzyć się w potrzebne rzeczy. Postanowił, że jego giermkiem zostanie wieśniak z sąsiedniej zagrody, uznając, że jest stworzony do tej roli. Nagle usłyszał jakieś jęki, dobiegające z głębi lasu. Sądząc, że nadarzyła się okazja, aby mógł wypełnić obowiązki rycerza, skierował Rosynanta między drzewa. Na skraju boru ujrzał kobyłę, przywiązaną do dębu. Tuż obok, przytroczony do drugiego drzewa, stał piętnastoletni wyrostek, a jakiś barczysty chłop okładał go kijem. Don Kichot, widząc, co się dzieje, wyzwał wieśniaka na pojedynek, biorąc go za rycerza. Przestraszony chłop wyjaśnił mu, że wyrostek jest jego pachołkiem i źle wypełnił swoje obowiązki, za co został obity. Rycerz rozkazał uwolnić chłopaka, a następnie kazał wypłacić mu należną kwotę za kilka miesięcy służby. Wieśniak odparł, że nie ma przy sobie pieniędzy i zaproponował, aby pachołek poszedł z nim do domu, gdzie otrzyma zapłatę. Chłopak zaprotestował, zapewniając, że jego pan nie jest rycerzem i nie dotrzyma danego słowa. Don Kichot uspokoił go, poprzysięgając zemstę jeśli chłop nie wypełni swej obietnicy i odjechał. Wieśniak poczekał, aż zniknie za drzewami, ponownie przywiązał chłopaka do dębu i wymierzył mu karę. W końcu uwolnił go, a pachołek odszedł, obiecując, że odnajdzie dzielnego rycerza i opowie mu o swojej krzywdzie.

Tymczasem Don Kichot, zadowolony z faktu, że mógł wykazać się swymi rycerskimi obowiązkami, jechał w stronę swojej wsi, kiedy dostrzegł gromadę kupców z Toledo. Rycerz natychmiast wyobraził sobie, że czeka go nowa przygoda, przyjął uroczystą postawę i zatrzymał konia na środku traktu.

Kiedy podróżni zbliżyli się do niego, wykrzyknął, iż nikt nie przejdzie obok dopóki nie wyzna, że nie ma najpiękniejszej dziewicy nad Dulcyneę z Toboso. Kupcy spojrzeli na niego, domyślając się, że mają przed sobą człowieka niespełna rozumu, a jeden z nich oznajmił, że nie znają wspomnianej damy i chcieliby przekonać się, czy naprawdę jest tak piękna. Don Kichot odparł, że muszą wierzyć mu na słowo, a jeśli nie chcą wypełnić jego żądania, to gotów jest do pojedynku. Kupiec wyjaśnił mu, że nie mogą narazić na szwank swojej reputacji, mówiąc coś, co mogłoby okazać się niezgodne z prawdą. Rozgniewany rycerz rzucił się na niego z kopią, lecz Rosynant potknął się i upadł, zrzucając swego pana z siodła. Don Kichot, nie mogąc podnieść się, zaczął krzyczeć, nazywając kupców tchórzami, co rozgniewało jednego z ich pachołków. Młokos podszedł do rycerza, połamał jego kopię i zaczął okładać kawałkiem kija bezbronnego hidalgo. Wreszcie zostawił go w spokoju i kupcy wyruszyli w dalszą drogę, a biedny rycerz bezskutecznie starał się podnieść z ziemi, obwiniając za swą porażkę Rosynanta.

Rozdział V
Dalszy ciąg niefortunnej przygody naszego rycerza

Don Kichot, uświadomiwszy sobie, że samodzielnie nie zdoła się podnieść, zaczął recytować fragment przygód Baldwina i markiza Mantui. Po chwili uznał, że sytuacja, w której znalazł się, doskonale odzwierciedla literacką historię i zaczął tarzać się po ziemi, udając ogromne cierpienie. Przypadek chciał, że w pobliżu przechodził wieśniak, mieszkający w tej samej wsi co rycerz. Chłop podszedł, zdumiony jego zachowaniem, lecz Don Kichot nie przerwał swych żałosnych lamentów i dalej cytował ustęp książki. Poczciwy wieśniak pomógł mu wstać i z trudem wsadził go na swego osła. Potem pozbierał części zniszczonego oręża i ruszył do wsi, prowadząc osła i Rosynanta. Obity Don Kichot ledwie mógł się utrzymać na ośle i co jakiś czas wzdychał żałośnie, wznosząc oczy ku niebu. W końcu o zmroku dotarli do wioski i chłop podwiózł rycerza pod jego dom, gdzie zastali proboszcza i miejscowego balwierza. Don Kichot został zaniesiony do łóżka, dopytując, co się stało. Hidalgo wyjaśnił, że potykał się z dziesięcioma olbrzymami. Wreszcie zostawili go w spokoju, pozwalając, aby się posilił i wyspał.

Rozdział VI
O słusznym i surowym śledztwie, jakie przeprowadzili pleban z cyrulikiem w bibliotece naszego hidalga

Następnego dnia, kiedy Don Kichot jeszcze spał, w jego domu zjawili się proboszcz i cyrulik. Ksiądz poprosił siostrzenicę hidalga o klucz do pokoju, w którym rycerz ukrył księgi. W komnacie znaleźli sto woluminów, pięknie oprawionych. Gospodyni natychmiast przyniosła wodę święconą i kropidło, prosząc, aby duchowny poświęcił izbę i odpędził złe moce. Proboszcz uśmiechnął się dobrotliwie i zaczął przeglądać kolejne księgi, a siostrzenica Don Kichota zasugerowała, że wszystkie należy spalić, ponieważ przyczyniły się do szaleństwa jej wuja.

Duchowny nie zgodził się na to, uznając, że najpierw musi zapoznać się z tytułami dzieł. Balwierz podał mu „Amadisa z Walii”, a ksiądz zerknął na nią i stwierdził, że jest to pierwsza księga rycerska, jaka ukazała się drukiem w Hiszpanii i należy ją zniszczyć. Cyrulik Mikołaj zaprotestował, wyjaśniając, że dzieło uznane jest za jedyne w swoim rodzaju i najdoskonalsze, więc trzeba je oszczędzić. Przez jakiś czas mężczyźni przeglądali oprawne tomy i część z nich została wyrzucona na podwórko. Obydwaj wykazywali się doskonałą znajomością rycerskich przygód, dyskutując o bohaterach książek, a potem odrzucając kolejne dzieła na stos do spalenia.

Rozdział VII
O drugiej wyprawie zacnego rycerza Don Kichota z Manczy

Ożywioną dyskusję proboszcza i balwierza przerwał krzyk Don Kichota. Wszyscy pobiegli do jego pokoju i ujrzeli rycerza, uderzającego w ściany i krzyczącego donośnym głosem. Z trudem zmusili go do powrotu do łóżka, a kiedy nieco uspokoił się, wyjaśnił, że zdenerwował się, widząc, iż rycerze-dworacy odnieśli zwycięstwo w turnieju. Ksiądz odrzekł, że powinien być cierpliwym i zadbać o swoje zdrowie. Don Kichot odparł, że czuje się dobrze i poprosił, aby przyniesiono mu posiłek. Natychmiast spełniono jego żądanie, a kiedy najadł się, zapadł ponownie w sen. W nocy gospodyni spaliła wszystkie księgi, a proboszcz i cyrulik uznali, że najlepszym lekarstwem na szaleństwo przyjaciela będzie zamurowanie drzwi do biblioteki, co też uczynili.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie „Don Kichota” w pigułce
2  Wątki w powieści Cervantesa
3  „Don Kichot z Manczy” jako powieść obyczajowa



Komentarze: „Don Kichote” - streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: